Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Podstawowe pytania z zakresu astronautyki
#11
Długo można dyskutowac nad zaletami i wadami napędu nuklearnego. Fakt, że obaw jest dużo ale i potencjalnych korzysci tyle samo.

Jest dużo innych ciekawych koncepcji...silniki jonowe, VASIMR, MITEE (o których już w tym temacie wspomniano), wykorzystanie wiatru słonecznego. Jest w czym wybierac i ylko przyszlosc pokaze jak rozwinie się ta dziedzina..niemniej jednak wydaje mi się ze jeszcze przez długi czas dominowac będą napędy chemiczne.
My Journey to the Stars...
Odpowiedz
#12
Ten napęd jądrowo-detonacyjny jest strasznie starą koncepcją Smile
Swoją drogą polecam - http://www.projectrho.com/rocket/rocket3c2.html Smile

Kosmos i tak jest skażony promieniowaniem  :Smile
I to gorszym Wink
Odpowiedz
#13
(20.08.07, 23:10)Air Q link napisał(a): To co najbardziej pobudza wyobraźnie to prędkości jakie taki statek miał osiągać....nawet 10% prędkości światła (wersja międzygwiezdna Oriona) :Smile
Fajnie by było posłać jakąś sonde np: do Proxima Centauri... Wink

O rany ! faktycznie ja to czytałem w książce jakiejś nie pamiętam ... byłem bardzo optymistyczny że to już niedługo bedzie działało... taka książka z lat 70-tych o tym co będzie po 2000 nie pamiętam
tytułu...niebieska okładka , z 10 razy ją wypożyczałem z biblioteki...
nota bene pare rzeczy sie sprawdziło ... :Smile

Andy
ETX 90, ToUCam; "Leade 10x50" Canon 450d . Tayam's 4 metors KONIN 52.217N, 18.267E http://www.picasaweb.google.com/sp3uca.astro http://www.picasaweb.google.com/sp3uca 664 044 035
Odpowiedz
#14
(22.08.07, 10:23)Mateusz Kubica link napisał(a): AirQ ma rację mówiąc o protestach "zielonych". Warto też wspomnieć o traktacie z (bodajze) 1963 roku, zakazującym testów jądrowych w przestrzeni kosmicznej.
Niemniej jednak statki z napędem nuklearnym byłyby i tańsze(koszt wyniesienia kg ładunku) i szybsze.
Chiny/Indie/Pakistan które nie podpisały w/w traktatu mają w zasadzie możliwość konstrukcji takiego napędu.

Należy pamiętać, że testy jądrowe to coś zupełnie innego od latających reaktorów.
Odpowiedz
#15
Mam pytanie trochę z dziedziny fantastyki - czy na obecną chwilę możliwe jest stworzenie skafandra w którym można by było chodzić sobie po wenus? Smile
Odpowiedz
#16
Rzeczywiście fantastyczny pomysł, jeśli wziąć pod uwagę jak krótki żywot (max. 127 minut) miały silnie opancerzone i unieruchomione lądowniki radzieckich sond Wenera-13 i 14?
Odpowiedz
#17
(23.09.07, 18:38)Neko link napisał(a): Mam pytanie trochę z dziedziny fantastyki - czy na obecną chwilę możliwe jest stworzenie skafandra w którym można by było chodzić sobie po wenus? Smile
Nie.
Ciśnienie na poziomie 90 atmosfer, czyli takie, jak u nas w wodzie na 900m. Tymczasem "sztywne" alias pancerne kombinezony nurkowe wyrabiaja jakieś 200-600m [ostatnia wartosc to już ajieis rekordy, a nie sprzed standardowy!]. To akurat najmniejszy problem, kwestia lepszych materiałow.
Barierą nie do pobicia jest temperatura na zewnatrz, czyli 450-490st. C. w środku musisz utrzymać powiedzmy, 30 st. C. Pomijajac niebagatelny problem samej izolacji cieplnej, naszemu weneronaucie musiałby towarzyszyć wielotonowy  ciagnik z aparatura klimatyzacyjna, która odprowadzłaby ciepło ze skafandra na zewnątrz. przy tej róznicy temperatur, nawet przy doskonałej izolacji termicznych wymaga to sporej mocy... Zasilanie -chyba reaktor jadrowy  ;D
A jak funkcjonuja lądowniki typu Wenera, Venus Pioneer Probe, Wega? Ano tak: izolowany termicznie b. gruba warstwą izolacyjną ciśnieniowy pojemnik z aparatura  kontroln-pomiarową o możliwie małej mocy  pobieranej [a wiec wydziela niewiele ciepła. Podejrzewam, ze do tego jescze jakiś wkład chłodniczy ala lodówki turystyczne czy raczej jak wosk zabezpieczajaćy samolotowe czarne skrzynki przed pożarem [zasada działania identyczna -wkład o dużej pojemnosci cieplnej]. Przed ladowaniem wnętrze ladownika schładza się do najniższej bezpiecznej dla pracy eletroniki temperatury. Po wylądowaniu ladownik przypiekany pracuje do czasu, kiedy w srodku usmaży się aparatura -czyli od kwadransa do półtorej godziny. A potem kaput!
Pozdrawiam
-J.
P.S. Chodzi mi po głowie fajny projekt misji wenusjańskiej -zrzut kilku lądowników zaopatrzonych w sejsmometry, prosta elektronika [sam czujnik i nadajnik] na lampach elektronowych -zasilanie ogniwa paliwowe czy duuuży akumulator sodowo-siarkowy.  Układ pracowałby powiedzmy przez tydzień-dwa bez chłodzenia, dałoby się zmierzyć aktywność sejsmiczną Wenus, a to byłoby coś -w końcu to bliźniaczka Ziemi i takie dane porownawcze byłyby bezcenne. Sygnał zbierany przez sonde-orbiter.
Wbrew pozorom, to nie science -fiction. Technologia elektroniki lampowej do tych celów prawie istnieje -chodzi mi o układy montowane w radarowych zapalnikach zbliżeniowych pocisków artyleryjskich -stosowane już w II WŚ, technologia na miniaturowych lampach, w dodatku wytrzymujaca przyspieszenia grawitacyjne rzędu 20 000g przy wystrzale z działa. Jedyna konieczna modyfikacja, to przystosowanie do pracy w 500st. C -betka, biorąc pod uwage stosowane materiały [metal, ceramika].
  Kanarkusmaximus, co Ty na to? Może zbudujecie?
TN130mm f/5 na Dobsonie "Regulus", travellerek TS80/400, Mak 127mm S-W, B10x50 Fomei, , Celestron Sky Master 15x70
Odpowiedz
#18
Dzięki za szybką i rozbudowaną odpowiedź!

Odpowiedz
#19
a propos napędów- polecam pazdziernikowy numer Nowej Fantastyki- swietny (dla laika) artykul o napedach.
Take a look to the sky just before You die...it's the last time he willl... ...zmazując barwy lasom i polom, mknie balon nocy- z knajpy- gondolą... 10x50, 20x70, SW200/1200DobsGoTo, siakieś śkiełki, nasadzacz dwugałkowy CZJ
Odpowiedz
#20
(23.09.07, 20:04)Jarek link napisał(a): Kanarkusmaximus, co Ty na to? Może zbudujecie?

Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Tak! Dobry pomysł! Tak! Świetna odpowiedź!  Z chęcią podjąłbym się takiego wyzwania. Tongue

Swego czasu dość dużo się mawiało o zastosowaniu izolatora jakim jest woda (duża tzw. pojemność cieplna) przy misji wenusjańskiej. Wyliczenia niektórych naukowców mówiły, że odpowiednio zbudowany lądownik, który ląduje z wodą w postaci lodu na Wenus, powinien wytrzymać kilkanaście - kilkadziesiąt dni! A to już by było coś!

(Choć osobiście sądzę, że lepszym rozwiązaniem byłby balon, z którego spadałyby małe penetratory na interesujące tereny niż jeden wielki, ciężki i nie - mobilny lądownik).

Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości