Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Księżycowe Plany NASA - Constellation
#31
A ja jestem za.
Silniki na paliwo stałe to jednak pokaźna moc, z której ciężko byłoby zrezygnować... awaryjność niewielka, można je używać wielokrotnie.

Poza tym SRB to nie tyle dolny stopień - bo tam jest 5 silników SSME - co boostery, stosowane tak samo jak w STS. Całkiem bezpieczna, przemyślana  i sprawdzona konstrukcja.
Odpowiedz
#32
Opieram się na przedstawionych w wątku rysunkach oraz na opisie pojazdu podanym na początku przez Bartka. Nie mam nic do SRB jako boostera - jako taki ma być zastosowany w rakiecie towarowej, gdzie podstawę napędu stanowi 5x SSME.
Nie podoba mi się tylko koncepcja rakiety załogowej, gdzie SRB ma być jedynym napędem pierwszego stopnia. Między silnikiem na paliwo stałe użytym jako booster a takimż zastosowanym jako podstawa napędu jest jednak, w moim przekonaniu, pewna różnica...
Niska awaryjność i odzyskiwalność to niewątpliwe atuty, ale ja po prostu nie lubię rakiet na paliwo stałe stosowanych jako główny stopień Wink Jako dopalacz - czemu nie - da się łatwo odrzucić, ale nie wyłączyć...
Takie jest moje zdanie, ale ja na tym się nie znam...
BTW, SSME da się odpalić tylko raz bez serwisowania (wzięte z FAQ p.s.k), ale przynajmniej da się wyłączyć Wink
nie bijcie, to tylko moje lamerskie dywagacje Wink
"I have loved the stars too fondly to be fearful of the night" - Sarah Williams
Odpowiedz
#33
(20.09.05, 16:03)falcon link napisał(a): Opieram się na przedstawionych w wątku rysunkach oraz na opisie pojazdu podanym na początku przez Bartka. Nie mam nic do SRB jako boostera - jako taki ma być zastosowany w rakiecie towarowej, gdzie podstawę napędu stanowi 5x SSME.
Nie podoba mi się tylko koncepcja rakiety załogowej, gdzie SRB ma być jedynym napędem pierwszego stopnia. Między silnikiem na paliwo stałe użytym jako booster a takimż zastosowanym jako podstawa napędu jest jednak, w moim przekonaniu, pewna różnica...
Niska awaryjność i odzyskiwalność to niewątpliwe atuty, ale ja po prostu nie lubię rakiet na paliwo stałe stosowanych jako główny stopień Wink Jako dopalacz - czemu nie - da się łatwo odrzucić, ale nie wyłączyć...
Takie jest moje zdanie, ale ja na tym się nie znam...
BTW, SSME da się odpalić tylko raz bez serwisowania (wzięte z FAQ p.s.k), ale przynajmniej da się wyłączyć Wink
nie bijcie, to tylko moje lamerskie dywagacje Wink

Mnie tez zastanawialo, czy przypadkiem nie lepsza rakieta nosna by byl np Atlas V czy moze nawet... Zenit Wink
Sadze ze wybor znow byl uwarunkowany prostota i niskimi kosztami produkcji (oraz odzyskiwalnoscia). Nie zapominajmy ze ta rakieta w ciagu 4-5 lat bedzie musiala byc wyprodukowana i przetestowana - a to jednak w skali przemyslu kosmicznego bardzo malo czasu. Pewnie dlatego sie zdecydowano na takie rozwiazanie.
A skoro bedziemy miec do czynienia z tylko jednym silnikiem, to znaczy ze Hamerykanie maja duze zaufanie do tej konstrukcji.
Odpowiedz
#34
Aha, masz na myśli wariant z pojedynczym SRB Smile

Ja jestem jak najbardziej za.
Duży ciąg, mała masa, małe ryzyko - zobacz, że największy problem w STS polegał na tym, że SRB były blisko zbiornika paliwa. Tutaj tego nie ma.

Po drugie, system separacji jest zupełnie inny jak w wahadłowcach. SRB nie jest odstrzeliwany na boki, bo nie ma takiej potrzeby. Poza tym konstrukcja i serwisowanie SRB jest tak proste jak serwisowanie cegły Smile

Po trzecie... przez cały okres działania SRB (zakładam, że skoro ma być odzyskiwalny to będzie obliczony na 2-2,5 minuty lotu) można użyć stopnia ratunkowego w razie problemów (sprawdzona technologia).

Naprawdę nie widzę jakiś okrutnych wad w takim rozwiązaniu Smile

Mam wrażenie, że po katastrofie Challengera ludziom padło coś na mózg, że jak paliwo stałe to zło bo nie można wyłączyć, co by załodze Challengera mogło uratować życie.
To NIE JEST prom.

A odnośnie zaufania... ja się im nie dziwie Smile
SRB jest tak prosty, że tam w sumie nie ma co się zepsuć Smile
Odpowiedz
#35
Też uważam, że będzie to dobra konstrukcja. I SRB i SSME są używane już od 25 lat. W historii lotów załogowych tylko Sojuzy były lepiej sprawdzone. I po co likwidować sprawnie działające linie ich serwisowania, jak można wykorzystywać je dalej.
Odpowiedz
#36
(20.09.05, 16:32)Maquis link napisał(a): Aha, masz na myśli wariant z pojedynczym SRB Smile

Ja jestem jak najbardziej za.
Duży ciąg, mała masa, małe ryzyko - zobacz, że największy problem w STS polegał na tym, że SRB były blisko zbiornika paliwa. Tutaj tego nie ma.

Po drugie, system separacji jest zupełnie inny jak w wahadłowcach. SRB nie jest odstrzeliwany na boki, bo nie ma takiej potrzeby. Poza tym konstrukcja i serwisowanie SRB jest tak proste jak serwisowanie cegły Smile

Po trzecie... przez cały okres działania SRB (zakładam, że skoro ma być odzyskiwalny to będzie obliczony na 2-2,5 minuty lotu) można użyć stopnia ratunkowego w razie problemów (sprawdzona technologia).

Naprawdę nie widzę jakiś okrutnych wad w takim rozwiązaniu Smile

Ja tam mówiłem, że nie znam się Wink chociaż wiem o wszystkm, co tu wyżej powiedziałeś Wink Nie deprecjonuję SRB jako użytecznego nosiciela Wink
Je też nie widzę okrutnych wad, tylko stwierdzam, że nie podoba mi się SRB jako człon podstawowy Wink podobać się nie musi Wink

Cytat:Mam wrażenie, że po katastrofie Challengera ludziom padło coś na mózg, że jak paliwo stałe to zło bo nie można wyłączyć, co by załodze Challengera mogło uratować życie.
To NIE JEST prom.

Mnie tam nic nie padło Wink w każdym razie nie to Wink Nie miałem na myśli Czalusia... A że to nie jest prom, to ja wiem. Bardziej to przypomina koncepcję, która się chyba zwała Shuttle C, tj. ET z doczepionymi SSME i SRB gdzie zamiast skrzydlaka wieszało się jakiś większy ładunek - taka jakby amerykańska wersja sowieckiej Energii Wink (Buran przecież nie miał silników głównych). Tutaj (chodzi mi teraz o wersję towarową, do której absolutnie nic nie mam) widzę coś bardzo podobnego z tą różnicą, że dodano drugi człon i zwiększono liczbę silników na dole. Widać wyraźnie, że NASA chce na siłę sklecić coś z istniejących już kawałków, bo czas nagli i nie chce im się topić kasy w reanimowanie wahadłowców.
Szybko i w miarę tanio wracać na Księżyc, a Mars może kiedyś... ja tego nie rozumiem...
Cytat:A odnośnie zaufania... ja się im nie dziwie Smile
SRB jest tak prosty, że tam w sumie nie ma co się zepsuć Smile

Jest prosty, niezawodny i dobrze sprawdzony... ale mimo wszystko niekontrolowalny jak wszystkie rakiety na paliwo stałe Wink
Nie twierdzę, że to zły system - tylko mnie, lamerowi, nie podoba się Wink (i to nie przez Challengera)

--
sprawdziłem, Shuttle C to jednak było coś z deczka innego... raczej STS z oberwanymi skrzydłami Wink
http://www.astronautix.com/lvs/shuttlec.htm
"I have loved the stars too fondly to be fearful of the night" - Sarah Williams
Odpowiedz
#37
Chodzi tylko o to aby launcher, spacecraft and payload działaby bez zarzutu. A jak inżynierowie uważają, że tak będzie, to wszystko jest O.K. Wahadłowiec też się mógł nie podobać, bo był to pierwszy statek załogowy wykorzystujący silniki na paliwo stałe. A jednak sprawdził się doskonale.
Odpowiedz
#38
(20.09.05, 18:49)Scorus link napisał(a): A jednak sprawdził się doskonale.
To nieco za mocne slowa w stosunku do wahadlowca, ktory mial startowac co drugi tydzien i znacznie obnizyc koszty lotu w kosmos. Stalo sie odwrotnie przeciez.
Odpowiedz
#39
Masz rację, ale co 2 tygodnie miała startować pirerwotnie zakładana wersja. Puźniej budżet został obcięty, a projekt stał się mniej ambitny. Wynikowa konstrukcja nie była jednak zła, i sprawdziła się w postawionych jej zadaniach – wynoszeniu ładunków, obserwacjiach astronomicznych (ASTRO-E) i badaniach laboratoryjnych (SPACELAB).
Odpowiedz
#40
Witam,

(20.09.05, 19:02)kanarkusmaximus link napisał(a): (...) To nieco za mocne slowa w stosunku do wahadlowca, ktory mial startowac co drugi tydzien i znacznie obnizyc koszty lotu w kosmos. Stalo sie odwrotnie przeciez.

  - nawet częściej - optymistyczne plany NASA mówiły o niemal 50 lotach rocznie przy czasie trwania niektórych do 4 tygodni  Sad ;D
  Przypomnę - kiedyś o tym pisałem, był też plan "super" wahadłowca - o udźwigu 100 ton...

 Mało dziś wiadomo o jeszcze potężniejszych rakietach, niż Saturn V...
 W książce z 1967 roku, oprócz dokładnego planu tej rakiety, są informacje o jej następcach. Najbardziej podoba mi się rakieta "Nova", której jedna z wersji miała takie osiągi:
  pierwszy stopień: 18 silników F1 (Saturn V miał 5...) o łacznym ciągu 14500 ton...  :o :o ;D

 albo:
 rakieta jednoczłonowa !! :o, ciąg - 16200 ton  :o :o  ;D ;D

 i jeszcze:
 inna wersja dwustopniowej, pierwszy człon: ciąg 22500 ton :o :o :o,  wysokość 150m, średnica 18m, udźwig na orbitę wokół Ziemi - 480 ton (cała ISS za jednym razem ;D ;D; chodzi o masę,m nie rozmiar).

  Hermes
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości