Astronomia Amatorska - astro4u.net
zorza!!! - Wersja do druku

+- Astronomia Amatorska - astro4u.net (https://astro4u.net/forum)
+-- Dział: OBSERWACJE ASTRONOMICZNE (https://astro4u.net/forum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Układ Słoneczny (https://astro4u.net/forum/forumdisplay.php?fid=67)
+---- Dział: Słońce i zorze polarne (https://astro4u.net/forum/forumdisplay.php?fid=32)
+---- Wątek: zorza!!! (/showthread.php?tid=398)



Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Jarek - 10.09.07

Widziałem juz kiedys zorze polarną... Było to w jesienna, krajową noc w sławnym 2003-cim roku gdy zorze hulały nad Europą. Kilka miesięcy wczesniej rozminąłem sie z dawnym szkolnym kolegą na Islandii, ja byłem na początku sierpnia, on pod koniec do  pierwszych dni września i WIDZIAŁ -jakze mu zazdrościłem! Po to tylko, by przeżyć  "swoją" za kilkanascie tygodni.
W tym roku odwiedzałem Islandię ponownie. Literatura podaje, ze obserwacje zorzy są tam możliwe we wrzesniu, bo robi sie juz dostatecznie ciemno. My mieliśmy wracac 7-go IX...  Dlatego moja kompania wypytywała mnie o zorzę.  Tłumaczyłem im -i tłumaczyłem uczenie-  że  szans nie ma, bo Słonce ma minimum aktywności i wprawdzie wspomniany kolega widział na początku września, ale to był 2003 rok koło maksimum itd., itp. Pomijając oczywiscie problemy z pogodą... Pojechaliśmy zatem.  Ciekawe,że pod koniec sierpnia jest juz znacżaco ciemniej i czasem miedzy chmurami było widac gwiazdy, całkiem sporo nawet. Aż nastał  26 sierpnia...
  Pogoda poczatkowo nędzna, w deszczu  dojechalismy do Varmahlid [na W od Akureyri], lecz natychmiast zaczeło sie przejaśniać i wieczorem nie było ani jednej chmurki, fantastyczny krajobraz Islandii pokazywał cały swój urok. Sympatyczny kemping z niewielkim basenikiem -wanną z gorącą wodą trącącą lekko siarką zaludniała oprócz nas i trójki Francuzów kilkudziesieciooosobowa grupa braci Czechów płci obojga i wieku różnego, dzielnie trzymająca kurs swym autokarem ze Śląska Cieszyńskiego -wpierw kilka dni  poprzez morze na promie do Seydisfjordur, by potem zatoczyć rundę dookoła Wyspy...
Po zachodzie Słońca ani jednej chmurki, ściemniło sie na tyle, by pokazały się gwiazdy -rzadki i piękny widok po letnim islandzkim niebem... Nad bazaltowe skały wypełzł Księżyc około pełni i trzymał sie nisko nad horyzontem -nawet jakąs fotkę cyknąłem... Potem standardowe akcenty kempingowego życia po obiadokolacji -prysznic, pranie, czasem tylko zerkało sie na idylliczne niebo...
Od pranej własnie [ok. 23-ciej] koszulki oderwało mnie niezwykłe wydarzenie: oto jeden z czeskich turystów, pan tak na oko po 50-tce wyskoczył ze wspomnianego ciepłego baseniku [ziąb mi doskwierał w nogi, bo byłem po prysznicu w sandałkach bez skarpet, a chłodek brał juz ostry] na trawnik w samych majtkach i zacząl palcem pokazywać w niebo, biegajac dookoła. Spojrzałem -nadal piękne konstelacje, które dla zabawy obczaiłem jakoś godzine wcześniej -teraz tylko jakieś pasmo cirrusów szpeciło urok nieba. Zacząłem ni to do siebie, ni to do sąsiadów wymieniać pod nosem wspomniane gwiazdy i gwiazdozbiory, myśląc ,że te własnie budzą zachwyt  starszego pana. PATRZYŁEM I NIE WIDZIAŁEM przez dobre pół minuty... Dziwne te cirrusy, takie smugi jak kurtyny.. i ta szarośc tak jakby zielonkawa chwilami i raz je mocniej widac , raz słabiej...
RRANY BOSKIE!!! PRZECIEŻ TO...
W mgnieniu oka, z mokrym praniem w łapach dopadłem namiotu, zabijajac się o linkę odciągu:
-Dziewczyny!!! Śpicie już!?
-Nie...
-Wyskakujcie z namiotu! ZORZA  POLARNA!!!  Na całe niebo! Wielka jak krowa!!!
(wrzasku narobiłem na caly kemping)
Słyszac ze środka kotłowaninę dopadłem drugiego namiotu. Tu poszło juz trudniej - zero reakcji na wrzaski. Potrząsnałem namiotem raz i drugi. Nic.  Miedzy jednym zerknięciem w niebo a drugim w adrenalinowym amoku rozważałem koncepcję zwalenia im namiotu na głowy. Na szczęście usłyszałem senne 'Co się dzieje?' Ewy. Dalsze moje wrzaski rozjasniły sytuację. Pozostali już gapili sie w niebo szerokimi oczami. Dwie wielki wstegi szarozielonkawej zorzy wiły sie przez zenit od horyzontu do horyzontu, zapalajac się  i gasnąc na przemian, czasem pojawiały się osobne wstążki poświaty.  Poprzez spontaniczne okrzyki zachwytu przebiła się w mojej głowie trzeźwiejsza myśl: Kurde! APARAT! -RYMS! BęC! -cholerny odciąg! Nadal z praniem na ręku próbowałem pognać jak żgnięty na drugi koniec kempingu do samochodu... Gdy dostarczywszy już Asi i Marysi niezłego ubawu wróciłem na miejsce, jeden z Czechów zarzucił czapkę na lampę nad pobliską umywalnią, przytomnie redukując light pollution. Rysiek, który tymczasem wypadł z  drugiego namiotu ze swoim aparatem w dłoni też fiknął kozła o nasz cholerny odciag. Ja rzuciłem się na Matkę-Ziemię z ministatywem i aparatem w garści, focąc raz za razem. Potem za foty wział się Rysiek, my zaś pozostali patrzylismy z zachwytem komentując i wymieniajac uwagi z kempingowymi sąsiadami. Trwało to może pół godziny lub dłużej, zorza nieco przygasła, by potem rozpalic się znowu. Reszta towarzystwa spała już, a ja nadal stałem tam z mokrą głową pod kapturem polara, czując jak grabieją mi gołe palce u nóg... Wytrzymałem do pierwszej nad ranem...
Brak urwanego odciągu jakimś przedziwnym trafem stwierdzilismy dopiero na następnym biwaku. Rano  stwierdziłem tylko,że podeszwa mojego kempingowego sandałka straciła kontakt z  jego wierzchem -to były jedyne straty tamtego wieczoru...
Nastepnej nocy i dwieście km dalej pogoda nadal trwała, tym razem w wulkanicznej scenerii Myvatn. Znów niski Księżyc i zorza, tym razem znacznie słabsza. W niesamowitym otoczeniu pól szorstkiej lawy, w siarkowym zapachu ciągnacym się kilometrami od solfatar Krafli i Namaskardu...
Jeśli ktoś kiedyś Wam powie,że nie na pewno nie zobaczycie zorzy pod koniec sierpnia na Islandii - NIE WIERZCIE!!!!!
Pozdrawiam
-J.


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Maquis - 10.09.07

Początek września to w ogóle okres zwiększonej aktywności zorzowej.


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - kanarkusmaximus - 10.09.07

Opis po prostu fantastyczny! Zazdroszczę!
Ech, do Szuflandii trzeba będzie się w okolicach maksimum zimą wybrać! Smile

Kto za? Smile Pytam całkiem poważnie! Smile


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Karol Wójcicki - 10.09.07

(10.09.07, 23:14)kanarkusmaximus link napisał(a): Opis po prostu fantastyczny! Zazdroszczę!
Ech, do Szuflandii trzeba będzie się w okolicach maksimum zimą wybrać! Smile

Kto za? Smile Pytam całkiem poważnie! Smile

Gdybym do Islandii miał bilet kolejowy ;D ;D ;D tak samo tani jak zapłacę do Wenecji (25zł Tongue ) to jechał bym w ciemno Wink


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Jarek - 11.09.07

(10.09.07, 22:29)Maquis link napisał(a): Początek września to w ogóle okres zwiększonej aktywności zorzowej.
Owszem. Rzecz w tym,że latem, czyli czerwiec-lipiec- sierpień jest po prostu w tamtych szerokosciach za jasno, bo Słońce ledwie chowa się pod horyzont. Na poczatku sierpnia [mój poprzedni wyjazd] przy dobrej pogodzie dawało się czytac gazetę spokojnie o 23-ciej, a po 23.30 z pewnym bólem.  Do tego w tym roku te zorze powinny byc raczej słabe. Więc ta była kompletną niespodzianką dla mnie. Inna rzecz,że nie przewidziałem,że już pod koniec sierpnia  niebo potrafi  się nieźle sciemnić. Własnie przejrzałem na duzym ekranie fotki -trochę słabo wyszły, prawdę powiedziawszy, ale coś tam widać.
  Co do wyjazdu na zorze polarną, to w gruncie rzeczy Islandia nie jest calkiem optymalnym miejscem, bo upiornie drogo na miejscu i daleko [a więc znów drogo]. W zasadzie jedynym rozsądnym cenowo sposobem zakwaterowania jest tam własny namiot, co biorąc pod uwagę klimat jest dość bolesne dla kieszeni i utrudnia wizytę poza miesiącami letnimi. Na pewno łatwiej i taniej jesienną lub wiosenną porą wybrać się do Norwegii, Szwecji, albo Finlandii, przy czym ze względu na klimat [pogoda!!!] najlepsze [zgaduję] są te dwa ostatnie kraje. W Norwegii, o ile wiem, leje zwykle strasznie, podobnie jak na Islandii. Z drugiej strony, islandzka pogoda lubi zaskakiwać -mam zdjęcia nas w T-shirtach na słoneczku [z obu wyjazdów!], jak i [tegoroczne] wodospady zasuwające z wiatrem pod górę.
Nawiasem mówiąc, Islandia nie leży tak strasznie na północy. Główna wyspa leży w całości poniżej kręgu polarnego, który zahacza o północne krance niewielkiej wysepki Grimsey, jakieś 50 lub wiecej km od wybrzeża. Jak to wyglada w N. S. i F. wszyscy chyba wiedzą.
Pozdrawiam
-J.


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Maquis - 11.09.07

(11.09.07, 13:52)Jarek link napisał(a): Owszem. Rzecz w tym,że latem, czyli czerwiec-lipiec- sierpień jest po prostu w tamtych szerokosciach za jasno, bo Słońce ledwie chowa się pod horyzont.

Hehe, no ale ja to wiem. Między innymi dlatego chciałbym tam być podczas tranzytu Wenus.


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Jarek - 11.09.07

(11.09.07, 14:27)Maquis link napisał(a): Hehe, no ale ja to wiem. Między innymi dlatego chciałbym tam być podczas tranzytu Wenus.
Niekoniecznie chciałbyś. Szanse na pogodę jak w totolotka. Z drugiej strony czasem trafia się tak,że jest syf -leje, a za 20minut słoneczko i odwrotnie. Z drugiej strony żeby obejrzeć tranzyt przy nisko wiszącym Słońcu to trzeba miec czysto przy horyzoncie, a o to przy  pogodzie typu 'połacie nieba między chmurami' raczej dość trudno. Szkoda... Z zorzą to inna bajka, bo to nie jest jednorazowe wydarzenie, tylko losowe zjawisko mogace sie powtarzac w sprzyjających warunkach. Wiec w odpowiedniej porze roku, przy aktywnym Słońcu i odpowiednio długim pobycie szanse są spore. A tu -albo ten raz jeden jedyny trafi się pogoda, albo klapa na amen. Lepiej szukać przede wszystkim miejsca z pogodą, jak przy zaćmieniach.
Pozdrawiam
-J.


Odp: Varmahlid, Islandia, 26 VIII 2007 - Maquis - 11.09.07

Alternatywa jest ciut za daleko jak dla mnie Wink
A Islandię i tak chciałem odwiedzić Wink


Magnetyczne portale - Maquis - 01.11.08

Bardzo interesujący artykuł na ten temat - myślę, że warto go tutaj polecić.

http://science.nasa.gov/headlines/y2008/30oct_ftes.htm

Tak się zastanawiam czy to nie przypomina wam dynamiki obserwowanej podczas samych zórz polarnych? Smile


zorza!!! - wiola_z - 01.02.09

Wczoraj wieczorem z mężem i dzidzią postawnowiliśy pojechać na wycieczkę, przy okazji mając nadzieję na zorzę (ładna pogoda, i sprzyjające warunki - aktywność Słońca itd.). Jeździliśmy tak z godzinę, ja już nie liczyłam, że zobaczymy coś interesującego, więc robiłam zdjęcia nieba, sprawdzając jak wychodzą zdjęcia gwiazd. Stwierdziliśmy, że wrócimy do domu, bo już troche zimno się robiło. Już naciskaliśmy klamkę od drzwi do domu, ale jeszcze jednym okiem zerknęłam na północ, no i patrze, coś tam jest zielonego! Pytam się męża czy widzi to samo czy już mi mózg wytwarza to co chce zobaczyćWink PotwierdziłBig Grin no to gazu z powrotem do samochodu, jedyne bliskie miejsce, z którego mogłoby być widać zjawisko w miarę dobrze to taki cypelek nad oceanem. Ruszyliśmy z piskiemSmile) Na miejscu byliśmy w 10 min. i dopiero tam było widać, że to zorza na 100%. Byłam tak podekscytowana, że nie zauważyłam że pstrykając wcześniej fotki gwiazd, bateria jest na wyczerpaniu!!!!! (teraz to możecie mnie zasztyletować, a nawet spalić na tym stosie!!!!). Czekałam więc na kulminację, cały czas mając nadzieję, że będzie jeszcze intensywniejsza (nie chciałam marnować baterii), ów moment chyba przeczekałamBig Grin, zrobiłam zdjęcie (mąż i dziecko zasnęli w samochodzie), a ja jeszcze stałam i się gapiłam, ile ja się naprzeklinałam na przejeżdżające samochody(nie tylko ja chyba ją zauważyłamWink i jeszcze jakiś facet wlazł mi w kadr, też go wyklnęłam, ale to był Islandczyk, więc nic nie zrozumiał;D. Podsumowując: zorza była niekiedy spora, masywna, kolor jasnozielony (na zdjęciu wyszedł intensywniejszy kolor), była spokojna, jak mgła, w kulminacji było widać baaaardzo delikatnie "strugi deszczu".
P.S: zdjęcie oczywiście jest niewymierne do mojego podnieceniaSmile)))
A i bardzo prosze o ocenę, wydaje mi się, że jeszcze musze zmienić ISO (z 200 na 100), czas naświetlania 60 sek.(tu trafiłam, bo nie była taka świecąca), i chyba trzeba  coś zrobić z ostrością...W każdym razie dzisiaj będę lepiej przygotowana. I przepraszam jeśli temat jest w złym dziale, ale nie mogłam się zdecydować czy ten czy astrofoto.
[Obrazek: P1040292.JPG]