Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ślimacznice i ślimaki do paralaktyka.
#11
Witam.
Tak wygląda to po nagwintowaniu. Wink

[Obrazek: 76886bb2b59820edmed.jpg]

A tak to robiłem.

[Obrazek: 9ed1ecc189d41d28med.jpg]

[Obrazek: f4449a85f25362c1med.jpg]

[Obrazek: 2bae15ddc99fa20emed.jpg]


Odpowiedz
#12
Nie wiem czy  to kwestia odbicia światła czy ślimacznica wygląda na niedociętą z jednej strony (na dole zdjęcia) nie wiem jakie są Twoje wymagania odnośnie precyzji, ale na pewno będzie to rzutowało na dokładność prowadzenia.

Pozdrawiam!
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + http://www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#13
Zgadza się,jest dokładnie ta jak mówisz. Sad Zwykły gwintownik właśnie tak nacina,ale poprawię to jeszcze zamieniając krążki miejscami.Bo w miejscach gdzie gwintownik zaczyna nacinać,jest ostro nacięte,a tam gdzie już wychodzi z metalu,nacięcia nie są już takie ostre,choć na zdjęciu wygląda to gorzej niż jest w rzeczywistości.Same ślimaki będzie trzeba wykonać na tokarce,bo zwykłe śruby są niedokładnie gwintowane i mają bicie.Po za tym ślimak musi być łożyskowany,tulejowany czyli wykonany w jednym kawałku,razem z wytoczonymi miejscami na tuleje.Na samym końcu mam zamiar to wszystko docierać,czyli złożyć i posmarować jakąś pastą cierną i docierać aż będzie się płynnie obracało.
Odpowiedz
#14
He, he, jaki ten świat teraz mały! Widzę, że moja fotka:

http://www.eltop.republika.pl/hobby/astro/newton/70_1206892860.jpg

... umieszczona niegdyś na forum elektroda, krąży teraz po necie! No i dobrze, że udało się rozpropagować ten prosty sposób wykonywania przekładni ślimakowych w warunkach amatorskich. Co prawda opis tej metody (opublikowanej w czasach prehistorycvznych w MT 4/77, autor: Ludwik Ossowski) umieściłem na elektrodzie w temacie dotyczącym robotyki amatorskiej i chodziło tam o wykonanie w nieskomplikowany sposób prostych przekładni do stosowania w napędach modeli i robotów.  W astro-foto przekładnie takie muszą być faktycznie bardzo precyzyjnie wykonane. Dla tego jestem bardzo ciekaw dalszego ciągu - będę śledził zarówno temat na sąsiednim forum (szczególnie dalszy ciąg pokazany na fotkach przez Zbyszka T) jak i tutaj. TOM czekam na więcej!

PS W metodzie nacinania ślimacznic frezem, średnica freza nie powinna być w zasadzie mniejsza od grubości nacinanych tarcz, a więc raczej nadaje się ta metoda do nacinania niezbyt dużych ślimacznic w miękkich materiałach (nacinanie w stali to już prawdziwy hardcore ;-) ).

Dla zainteresowanych:

TUTAJ

... umieściłem skan (.zip) całego artykułu z MT 4/77.
Odpowiedz
#15

he he,powiem Ci że te ślimacznice już zostały poprawione,a konkretnie nacięcia które z jednej strony nie były nacięte do końca.Teraz prezentują się znacznie lepiej,w takiej postaci do astr-foto się na pewno nie sprawdzą,ale do wizuala jako prowadzenie ręczne  świetnie spełnią swoje zadanie.Zastanawiam się jeszcze czy nie poprawić tych nacięć na inne.Chodzi o to aby były na całej szerokości krążków,np gwintownikiem 12mm,ale przedtem będzie trzeba wyfrezować zagłębienie na całym obwodzie tych krążków.
Odpowiedz
#16
ja swoje koła nacinałem inaczej
na początek zrobiłem osie montażu, a potem zamocowałem na nich wycięte zgrubnie koła i precyzyjnie je wytoczyłem używając osi montażu jak tokarki. Wytoczyłem w ten sposób też wgłębienie na gwint. Potem zamontowałem ślimaka (z nacięciami na gwincie) w łożyskowanych obudowach i ponacinałem ślimacznice. Do tego użyłem wkrętarki akumulatorowej bo ma dość małe obroty. Pleksi podczas nacinania silnie się nagrzewa i potrafi nadtopić. Jak widać użyłem montażu jako narzędzie do zrobienia przekładni  ;D

gdy zęby zostały nacięte wymieniłem ślimaki na docelowe czyli bez nacięć wzdłużnych
wystarczyła niewielka ilość smaru i przekładnie pracują bardzo lekko
sama głowica jest gotowa ale nadal walczę ze statywem i przeciwwagami. Jak skończę to zademonstruję

pozdrawiam
Odpowiedz
#17
Bardzo ciekawe podejście Smile,u mnie trochę gorzej,bo stal nierdzewna wymaga ostrzejszych narzędzi,ale nie jest tak źle i można sobie z nią poradzić.Mam inne,gotowe ślimacznice wykonane z dużą dokładnością na module M1,ale niestety mają małą średnicę czyli małe przełożenie. :-[
Odpowiedz
#18
Cytat:... Jak widać użyłem montażu jako narzędzie do zrobienia przekładni.

... to się nazywa inwencja twórcza  ;D Gdybyś tylko wykorzystał mosiądz, zamiast pleksi, byłoby git!

Wyżej napisałem, że ta metoda nacinania gwintownikiem jest raczej do małych ślimacznic. Jednak tak sobie myślę, że gdybyśmy chcieli, w warunkach amatorskich, wykorzystać gwintowniki do nacięcia naprawdę dużych ślimacznic (o ekstremalnie wielkich przełożeniach, metodami analogicznymi do zastosowanych przez TOMa i ZbyTa), to aby nie natknąć się na problemy, jakie miał TOM, można spróbować wykonać ślimacznicę trój-tarczową (widać to na fotkach ślimacznicy TOMa, że aż się ona o to prosi!): nacinana jest tylko tarcza centralna o grubości dobranej do posiadanego gwintownika, a dwie NIENACINANE tarcze o trochę mniejszej średnicy, umiejscowione po bokach tarczy centralnej, pełnią tylko funkcję usztywniającą ślimacznicy (ewentualnie wytyczyć tak tarczę ślimacznicy, o ile mamy możliwość toczenia ma tak dużej średnicy). Taka duża tarcza ślimacznicy do paralaktyka widłowego, była by pewnie lepsza od przekładni ciernej, o której wspominał wcześniej bartolini.
Odpowiedz
#19
Hej Suchy.
Mógł byś to jakoś zobrazować,rozrysować?. Smile
Odpowiedz
#20
Proszę bardzo:

[Obrazek: slimacznica.jpg]

A - tarcze zewnętrzne o mniejszej średnicy, nienarzynane, tylko wzmacniające ślimacznicę (co by nie była "wiotka" przy dużych rozmiarach, a drobnym module)

B - tarcza centralna o troszkę większej średnicy od tarcz A, narzynana gwintownikiem.

Całość skręcana śrubami i wyważona. W razie zużycia ślimacznicy wymieniamy tylko tarczę centralną - taniej będzie  8)

Zresztą ZbyszekT ma takie rozwiązanie w swoim wynalazku, tylko, że jego tarcza centralna (z plexi) jest troszkę za gruba dla zastosowanego modułu (za to ścięto trochę krawędzie tarczy, jak widać na fotkach) .

Wg. mnie to optymalny sposób, aby w warunkach amatorskich (narzynanie gwintownikiem) wykonać ślimacznicę o dużej średnicy, a drobnym module (duże przełożenie).
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości