Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ślimacznice i ślimaki do paralaktyka.
#1
Witam.
Nie dawno na sąsiednim forum natknąłem się na ciekawy wątek którego autorem jest ENDRIU,chodzi o wykonanie ślimacznicy gwintownikiem maszynowym-ślimakowym.Długo szukałem interesujących rozwiązań,i to właśnie rozwiązanie wydaje mi się dobre,i jest do wykonania domowym sposobem.
Tutaj link do tego tematu. http://astromaniak.pl/viewtopic.php?f=5&t=13784
Sam już zamówiłem dwa krążki ze stali nierdzewnej o średnicy 200mm,grubości 10mm,i odpowiedni gwintownik M10.Trzeba będzie tylko dorobić do tego prowadzenie,takie jak na pierwszej fotce,którą zamieścił Endriu.Ceny gotowych ślimacznic są astronomiczne,więc gra jest chyba warta świeczki.Krążki powinny dotrzeć do mnie przed świętami,będę opisywał w tym wątku swoje postępy(mam taką nadzieję)prac.
Co Myślicie o takim wykonaniu ślimacznic?.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
Jeżeli liczysz na to, że wykonasz precyzyjny montaż z takim zestawem napędowym to zmartwię Cię - nie, nie uda się.
Natomiast jeżeli chcesz zrobić własny działający montaż paralaktyczny to przyznam, zapewne się uda. Nie wiem czy masz dostęp do podstawowych maszyn narzędziowych czyli tokarka, frezarka.
Jeżeli nie i każdą część będziesz zlecał a dodatkowo nie masz doświadczenia w projektowaniu koszt tego przedsięwzięcia będzie zbliżony do montaży dostępnych na rynku. Być może Twoja konstrukcją będzie miała większą nośność ale wątpię, żeby wyższą precyzję działania.
Tak czy inaczej zawsze trzymam kciuki za ludzi którzy porywają się na realizacje takich pomysłów. Pisz więc o postępach i ew. wątpliwościach, na forum jest wiele osób z zacięciem ATMowym którzy pewnie Ci pomogą.

Pozdrawiam!
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + http://www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#3
Hej.
Zdaję sobie sprawę,że nie będę w stanie wykonać przekładni z taką dokładnością jak firmowe,ale jeśli uda mi się wykonać coś,dzięki czemu będę w stanie fotografować planety,to już warto.Niestety nie mam dojścia do precyzyjnych maszyn typu tokarka,czy frezarka.Zależy mi na dużej nośności montażu,teleskop jest ciężki ale i duży.W tej chwili czekam na krążki ślimacznic i odpowiedni gwintownik do stali nierdzewnej.Wiem że to oporny i twardy materiał,więc może być ciężko z gwintowaniem.Czytałem wątek o ślimacznicach z udziałem Janusza_P,którego autorem jest Michu i wywnioskowałem że jest to możliwe,a jednocześnie uśmiałem się czytając ten wątek. Wink
Odpowiedz
#4
A z jaką ogniskową i jakim sensorem chcesz fotografować? Bo może się okazać że przy sporym PE będziesz miał jednak problem.
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + http://www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#5
Teleskop ma ogniskową 1500,a kamerka którą posiadam to Philips SPC900NC.
Niestety ten temat to dla mnie jeszcze czarna magia. :-\
Odpowiedz
#6
Wykonałem w warunkach amatorskich wiele ślimacznic ale nigdy w stali i mimo wszystko na urządzeniu obwiedniowym o dużo większej komplikacji. Piszę "urządzenie" bo nie aspiruje to do frezarki obwiedniowej mimo, że technologia nacinania jest podobna  Smile. Moim szczytowym osiągnięciem na takich ślimacznicach był PE +/- 18".
Opisanym sposobem zapewne coś natniesz, co będzie obracało montażem i tyle.
Jeśli mogę coś radzić to zrezygnuj ze stali na rzecz mosiądzu (tańszy od brązu i całkiem dobrze się spisuje). Korzystniejsze jest również zwiększenie podziałki np: na M14 lub M16, da to większą sztywność "urządzenia obróbczego" i inne zalety o których nie wspomnę. Niezbędne jest również precyzyjne dobranie obwodu "materiału" bo mimo, że w końcu na każdej średnicy coś się natnie ale ząb ślimacznicy będzie się miał nijak do gwintownika.
okulary +3d, TN200/1000 na widełkach+GOTO, lornetka teatralna :-)
Odpowiedz
#7
TOM jak rozumiem montaż będzie raczej stacjonarny do twojego newtona?
Myślę, że jeżeli nie masz dostępu do maszyn i nie chcesz wydawać majątku na gotowe przekładnie ślimakowe, to rozwiązaniem będzie montaż na przekładniach ciernych.


Tutaj super widać na czym to polega idea takiego montażu:
http://grb.fuw.edu.pl/pi/index.html
(w menu po lewej Project *prototype i *final system)

Na upartego potrzebujesz zlecić tylko wytoczenie dwóch dużych kół ze stalowej blachy (najlepiej nierdzewka - albo pilnować węglówki podczas eksploatacji, żeby była cały czas nasmarowana) i dwóch wałków z rolką, toczącą się po dużym kole.
Reszta może być zrobiona z przysłowiowych "desek i szmat".
Pytałem czy montaż stacjonarny, ponieważ siła tego rozwiązania tkwi w jak największej średnicy dużego koła. Na popularnych tokarkach wytoczysz do fi ~600mm. Mając wałek z rolką fi 20mm masz przełożenie 1:30. Resztę przełożenia zrobisz przekładniami na paskach zębatych lub/i planetarnych.

Jeżeli zrobisz taki montaż starannie, to i z foto DS można powalczyć - oczywiście użyteczna ogniskowa będzie zależała od sześcianu poziomu staranności Wink


Tutaj jest jeszcze strona kolegów, którzy zbudowali podobny montaż do 400mm newtona (netwona zresztą też... i harwarda)
http://ozma.astronomia.pl/baj.htm


Apropos nacinania gwintownikiem ślimacznicy, to czarno widzę, że natniesz takim gwintownikiem (o średnicy zewn. fi 10mm) 10mm płytę ze stali nierdzewnej. Raz, że to stal nierdzewna, a dwa to ile materiału masz do usunięcia
Jeżeli już, to spróbowałbym z mosiądzem i to z płytą g=5mm i gwintownik drobnozwojny M14x1 czy x1.5.
I na koniec - podstawowym problemem jest to, że nie masz sprzężenia kinematycznego wzorcową przekładnią pomiędzy gwintownikiem, a nacinaną ślimacznicą (jak we frezarce obwiedniowej). W efekcie pod koniec nacinania nie będą się zgadzać "pierwszy" z "ostatnim" zębem.
W gotowej przekładni przejście ślimaka przez tem punkt najprawdopodobniej spowoduje jego uszkodzenie.

Odpowiedz
#8
Dziękuję Wam za wskazówki,wiem że gwintowanie w ten sposób nie jest szczytem dokładności,no i może być tak że przy końcu gwintowania jeden ząb ślimacznicy trafi na drugi,ale to też nie tragedia.Można zastosować wyłączniki krańcowe,montaż ma być stacjonarny bez konieczności przenoszenia.Tak na przyszłość,czyli kopuła a w niej sprzęt,na stare lata. Wink
Jeszcze sprawę przemyślę,może zlecę nacinanie ślimacznicy komuś kto ma odpowiedni sprzęt.W każdym razie chcę zbudować ten montaż,nie będzie to dzieło sztuki i estetyki,ale to przecież ma dobrze działać a nie wyglądać. Wink
Krążki już mam,teraz cała reszta. Tongue
Odpowiedz
#9
Witam po przerwie.
Tak wyglądają krążki na ślimacznice.

[Obrazek: d8224a9d49ff75eemed.jpg]

Będą gwintowane właśnie w takiej pozycji,czyli oba jednocześnie.To pomysł MaciejaRZ,który już takie ustrojstwa wykonywał. WinkTeraz czeka mnie wykonanie całej"ramy" tak aby krążki nie miały luzów na boki podczas prowadzenia gwintownikiem,czyli trzeba będzie po bokach obydwu kół umieścić małe łożyska.Oba koła będą dociskane z taką samą siłą do gwintownika,co zapobiegnie jego pęknięciu.
Odpowiedz
#10
Witam.
Właśnie nagwintowałem ślimacznice,ta jak jest na zdjęciu,czyli obie jednocześni.I muszę się pochwalić,że wyszło całkiem  dobrze,nawet zaskakująco dobrze.Gwint przeszedł przez całość krążków,nie nakładając się na siebie. Big Grin
Jest jeszcze troczę za płytki,więc jutro poprawię i wstawię fotki moich wypocin. Tongue

Pozdrawiam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości