Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szybkość zapadania zmroku
#1
Czy może ktoś potwierdzić/zaprzeczyć prawidłowość mojego rozumowania, że najszybciej zapada zmrok podczas przesileń gdy ekliptyka w momencie zachodu Słońca jest pod największym kątem w stosunku do horyzontu?
Czyli zimą i latem, gdy Słońce bardziej się ślizga w stosunku do horyzontu zmrok zapada wolniej...
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz
#2
1. Nie. Ponieważ Słońce schodząc pod horyzont przemieszcza się po tzw. łuku dobowym, nazywanym także dziennym, który biegnie równolegle do równika niebieskiego, a nie wzdłuż ekliptyki ustawiającej się z dnia na dzień pod różnymi kątami do płaszczyzny horyzontu.

2. Pomieszałeś pojęcia. Przesilenia są właśnie zimowe i letnie (początek astronomicznego lata i astronomicznej zimy).

3. Drobny (ale naprawdę drobny) wpływ ma kierunek zmiany deklinacji Słońca. Otóż, w czasie zmierzchu na północnej półkuli Ziemi latem i jesienią występuje minimalne przyspieszenie zapadania zmroku z uwagi na to, że na skutek powolnej zmiany deklinacji w kierunku południowego bieguna niebieskiego Słońce oddala się od bieguna północnego a zatem szybciej schodzi pod horyzont. Ale zmiana deklinacji Słońca w czasie trwania zmierzchu jest tak mała, że trudno tu mówić o przyspieszeniu zapadania zmroku inaczej, niż w aspekcie laboratoryjnym, śladowym.
Dariusz Żołnieruk, Gdynia: 54°32'54,62"N , 018°32'04,78"E<br />tel.: 505-83-46-84<br />refraktory: tuningowany Sky-Watcher 120/1000 z nasadką bino Max Bright BP i Astrokrak "Pronto" 66/400, lornetki: BPC Tento 20×60 na "żurawiu", Vivitar 10×50 i BPC2 Tento 7×50
Odpowiedz
#3
Ajajaj! Taka wpadka z przesileniami! Oczywiście chodziło mi o równonoce. Coś mnie zaćmiło.

Czyli widzę, jednak, że wpływu jednak nie ma i Twoje wytłumaczenie rozumiem Smile

Ale pójdźmy za ciosem - mam jeszcze jedną kwestię, tym razem dotyczącą czasów wschodów i zachodów Słońca:

Zwykle ubywa dnia bądź też przybywa jednakowo jeśli chodzi o minuty wschodu i zachodu Słońca. W czasie przesileń jednak zauważyłem, że Słońce świeci np:
16 grudnia 7:38 - 15:40
18 grudnia 7:39 - 15:41
22 grudnia 7:41 - 15:43

Czyli rano dzień wstaje coraz później ale noc też zapada później.
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz
#4
Z tym jest tak:

Najwcześniejszy zachód Słońca ma miejsce na półkuli północnej 13-go grudnia. Na przykład, w Gdyni o 15:20. Z kolei najpóźniejszy wschód Słońca ma miejsce 29-go grudnia (w Gdyni 08:07).

Dlaczego więc najkrótszy dzień jest w momencie przesilenia zimowego, czyli pośrodku tych dwóch dat? Bowiem powstaje taka trochę dziwna sytuacja, w której Słońce od 13-go grudnia zachodzi coraz później, czyli powinno przybywać dnia. I przybywa, ale tylko pozornie. Wschody są bowiem ciągle coraz później. I do 21-go grudnia rano dnia ciągle ubywa więcej, niż po 13-tym zaczęło przybywać wieczorem. I dalej idąc. Po 21 grudnia (punkt "przegięcia") dnia już od dawna przybywa wieczorem, i przybywa go już teraz więcej, niż jeszcze (do 29-go grudnia) ubywa rano. Dopiero po 29-grudnia jest już posprzątane, tzn. Słońce nie tylko zachodzi coraz później (od dwóch tygodni), ale i od teraz wschodzi coraz wcześniej.
Dariusz Żołnieruk, Gdynia: 54°32'54,62"N , 018°32'04,78"E<br />tel.: 505-83-46-84<br />refraktory: tuningowany Sky-Watcher 120/1000 z nasadką bino Max Bright BP i Astrokrak "Pronto" 66/400, lornetki: BPC Tento 20×60 na "żurawiu", Vivitar 10×50 i BPC2 Tento 7×50
Odpowiedz
#5
El_Capitano,

Czy aby na pewno nie ma różnicy w tempie zapadania zmroku?

Wydaje mi się, że różnica jednak istnieje ze względu na to, że łuk dobowy ma różny promień w różnych częściach roku - największy promień ma właśnie w czasie równonocy, w związku z czym Słońce szybciej się wówczas chowa pod horyzont...

Pozdrawiam
Piotrek
Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz
#6
(19.01.09, 18:32)El_Capitano link napisał(a):Z tym jest tak:

Najwcześniejszy zachód Słońca ma miejsce na półkuli północnej 13-go grudnia. Na przykład, w Gdyni o 15:20. Z kolei najpóźniejszy wschód Słońca ma miejsce 29-go grudnia (w Gdyni 08:07).
[...]

A ja nadal nie rozumiem tego. Tzn wyjaśnienie rozumiem kiedy przybywa i kiedy ubywa. To w każdym kalendarzu da się wyczytać. Nie rozumiem natomiast dlaczego zachodzi później i jednocześnie wschodzi później by dopiero po pewnym czasie zachodziło później i wschodził wcześniej.
Na chłopski rozum powinno jednakowo ubywać z "obu stron" dnia do przesilenia i jednakowo przybywać po przesileniu.
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz
#7
(26.01.09, 19:16)PiotrGuzik link napisał(a):Wydaje mi się, że różnica jednak istnieje ze względu na to, że łuk dobowy ma różny promień w różnych częściach roku - największy promień ma właśnie w czasie równonocy, w związku z czym Słońce szybciej się wówczas chowa pod horyzont...

Ale na tym większym łuku (dłuższa droga) prędkość liniowa zachodzącego na hipotetycznej kuli niebieskiej Słońca jest większa. Poza równonocami trzeba by ją "traktować" cosinusem deklinacji Słońca. I wtedy wychodzi proporcjonalne pozorne spowolnienie ruchu.
To tak, jak z równoleżnikami na Ziemi i czasem trwania doby. Doba nie trwa w Warszawie krócej niż na równiku, mimo że równoleżnik geograficzny Warszawy ma mniejszy obwód niż równik ziemski. Na równiku Ziemia obraca się z prędkością liniową ok. 465 m/s, a w Warszawie ok. 286 m/s.

Po drugie, kąt, pod jakim Słońce "zjeżdża" pod horyzont jest dla danego obserwatora stały, i zależy od szerokości geograficznej.

Gdyby było jak piszesz, różnice pomiędzy czasami trwania świtów i zmierzchów byłyby ogromne. A tak, np. na równiku taki zmierzch nawigacyjny i cywilny trwają łącznie niemal zawsze po ok. 46-48 minut.

Chciałbym jednak wyraźnie zauważyć, że celem mojej odpowiedzi na pierwszy post Alferka, było obalenie tezy, że okresy przesileń mają ze sobą coś wspólnego, jeśli chodzi o czas trwania zmierzchu, i że ma to związek z kątem, pod jakim ekliptyka nurkuje pod horyzont.
Czas trwania np. zmierzchu nie jest stały dla danego obserwatora, ale nie zależy to od tego, co opisał Alferek, ani od tego, o czym napisałeś teraz Ty. Czas trwania zmierzchu zimowego na północnej półkuli jest dużo krótszy, niż czas trwania zmierzchu letniego, czyli zmierzch zapada szybiej. Np. pod koniec czerwca zmierzch nawigacyjny w północnej Polsce kończy się ok. 2[sup]h[/sup]40[sup]m[/sup] po zachodzie Słońca. Pod koniec grudnia, trwa to już tylko ok. 1,5[sup]h[/sup]. Nie ma to związku ani z obwodem łuku dobowego, ani z kątem przecięcia ekliptyki z horyzontem, lecz z kątem pod jakim łuk dobowy przecina pod horyzontem kolejne almukantaraty (równoleżniki wysokościowe) Słońca. To pod koniec letniego zmierzchu na półkuli północnej Słońce "ślizga" się po tych równoleżnikach pokonując następne coraz wolniej, coraz wolniej wytracając więc wysokość i niemal asymptotycznie zbliżając się do równoleżnika swojej maksymalnej głębokości pod horyzontem. Robi to przy tym aż tak wolno, że w Polsce od ok. 20 maja do ok. 20 lipca z uwagi na wysoką deklinację północną nie osiągnie równoleżnika h = -18° i nie mamy, wobec tego, nocy astronomicznych - wyciągany jak struna czas trwania dzisiejszego zmierzchu nawigacyjnego "spotyka się" na zegarze z początkiem jutrzejszego świtu astronomicznego. Na północnym skraju Polski (za równoleżnikeim przecinającym akurat północną Gdynię) nie ma nawet nocy nawigacyjnych, bo Słońce nie schodzi poniżej h = -12°.
Dariusz Żołnieruk, Gdynia: 54°32'54,62"N , 018°32'04,78"E<br />tel.: 505-83-46-84<br />refraktory: tuningowany Sky-Watcher 120/1000 z nasadką bino Max Bright BP i Astrokrak "Pronto" 66/400, lornetki: BPC Tento 20×60 na "żurawiu", Vivitar 10×50 i BPC2 Tento 7×50
Odpowiedz
#8
(26.01.09, 20:35)Alferek link napisał(a):A ja nadal nie rozumiem tego. Tzn wyjaśnienie rozumiem kiedy przybywa i kiedy ubywa. To w każdym kalendarzu da się wyczytać. Nie rozumiem natomiast dlaczego zachodzi później i jednocześnie wschodzi później by dopiero po pewnym czasie zachodziło później i wschodził wcześniej.
Na chłopski rozum powinno jednakowo ubywać z "obu stron" dnia do przesilenia i jednakowo przybywać po przesileniu.

Kierunek zmiany deklinacji zmienia się w dniu przesilenia. Pogłębianie się deklinacji grudniowej "sprzyja" wschodom, zmniejszanie się - zachodom Słońca. Potem zmiana deklinacji nabiera właściwego "rozmachu" i dnia coraz wyraźniej przybywa - tak, jak ubywało do tych krytycznych dwóch tygodni pomiędzy 13-tym i 29-tym grudnia. Przesilenie jedno i drugie, to minimum i maksimum deklinacji Słońca jako funkcji.

Podobnie zakręcone i trudno akceptowalne "na chłopski rozum" jest wtłumaczenie dlaczego analemma, nie jest, tak, jak "powinna", silnie spłaszczoną elipsą, a jest elipsą niesymetrycznie skręconą wpół. Winowajcą skręcenia jest nachylenie równika ziemskiego do płaszczyzny orbity, a za asymetrię odpowiada kierunek zmiany deklinacji i ...II-gie Prawo Keplera (konkretnie fakt, że peryhelium i aphelium nie wypadają w momentach przesileń). Gdyby Ziemia nie była pochylona na orbicie analemma byłaby piękną "stojącą" elipsą.
Dariusz Żołnieruk, Gdynia: 54°32'54,62"N , 018°32'04,78"E<br />tel.: 505-83-46-84<br />refraktory: tuningowany Sky-Watcher 120/1000 z nasadką bino Max Bright BP i Astrokrak "Pronto" 66/400, lornetki: BPC Tento 20×60 na "żurawiu", Vivitar 10×50 i BPC2 Tento 7×50
Odpowiedz
#9
(26.01.09, 21:12)El_Capitano link napisał(a):Ale na tym większym łuku (dłuższa droga) prędkość liniowa zachodzącego na hipotetycznej kuli niebieskiej Słońca jest większa. Poza równonocami trzeba by ją "traktować" cosinusem deklinacji Słońca. I wtedy wychodzi proporcjonalne pozorne spowolnienie ruchu.
To tak, jak z równoleżnikami na Ziemi i czasem trwania doby. Doba nie trwa w Warszawie krócej niż na równiku, mimo że równoleżnik geograficzny Warszawy ma mniejszy obwód niż równik ziemski. Na równiku Ziemia obraca się z prędkością liniową ok. 465 m/s, a w Warszawie ok. 286 m/s.

Po drugie, kąt, pod jakim Słońce "zjeżdża" pod horyzont jest dla danego obserwatora stały, i zależy od szerokości geograficznej.

Masz rację, napisałem tamtego posta bez dokładnego przemyślenia problemu.

"Gryzie" mnie jednak jeden problem. Guide 8.0 pokazuje mi, że w ciągu 10 minut po zachodze Słońce chowa się około 1.6 stopnia pod horyzont w okolicach równonocy i zaledwie 1.3 stopnia około przesileń...
Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz
#10
(26.01.09, 21:30)El_Capitano link napisał(a):Kierunek zmiany deklinacji zmienia się w dniu przesilenia. Pogłębianie się deklinacji grudniowej "sprzyja" wschodom, zmniejszanie się - zachodom Słońca. Potem zmiana deklinacji nabiera właściwego "rozmachu" i dnia coraz wyraźniej przybywa - tak, jak ubywało do tych krytycznych dwóch tygodni pomiędzy 13-tym i 29-tym grudnia. Przesilenie jedno i drugie, to minimum i maksimum deklinacji Słońca jako funkcji.
Powoli zaczynam czuć temat Smile choć muszę sobie to na czymś przesymulować.

A jeśli chodzi o analemmę to akurat załapałem bez problemu bawiąc się jakimś programem astronomicznym
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości